wtorek, 22 kwietnia 2014

Rozdział 1

Siedziałam na ławce wyjątkowo dziś nie padał śnieg ale i tak wszędzie było biało. Oglądałam zachód słońca, a moja skóra błyszczała niczym diament w ostatnich promieniach słońca. Nie musiałam się martwić że ktoś mnie zobaczy ponieważ nasz dom był w górskim lesie odizolowany od ludzi. Nadal nie pogodziłam się ze śmiercią Iriny, kiedyś Kajusz pożałuje że ją zabił, ogółem Volturi pożałują.
Pozytywy są takie że mamy nowego członka rodziny, Garretta. Gdy słońce już całkowicię zaszło wstałam i poszłam do domu. Tanya czytała książkę, Carmen siedziała na kanapie i oglądała jakiś Horror, poszłam na górę do mojego i Garretta pokoju. On był z Eleazarem na polowaniu. Usiadłam na łuszku i zaczęłam czytać jakiś dramat. Nagle poczułam zapach Garretta a po chwili książka leżała na biurku a ja w objęciach mojego chłopaka.
-Jak było?
-Nie tak źle, co prawda krew zwierząt nie jest tak smaczna jak krew ludzka ale łagodzi pragnienie.
-Jak twoje oczy będą złote a nie czerwone poćwiczymy twoją samokontrole przy ludziach.
-To już chyba będzie gorsza sprawa.-powiedział i podniósł mnie i namiętnie pocałował.
-Kocham cię, Katy.
-Ja ciebie też.-i znowu zaczął mnie namiętnie całować, po chwili wylądowaliśmy na łuszku. Ja szybko pozbyłam się jego koszuli, a on zerwał ze mnie bluzkę.
    Ta noc tym razem była pełna namiętności.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz